Niedziela 2018.12.16 Imieniny: Albiny, Zdzisława Posłuchaj Radia PiK w Internecie
Jesteś w:   Muzyka » Wywiady i relacje Pogoda: duże zachmurzenie temp. 16 °C ciśn. 992 hPa » 
Wyszukiwarka
Menu
Lista przebojów
notowanie: 1174
z dnia: 17-03-2013
1 Niebezpiecznie piękny świt
Plateau
2 Lili
Enej
3 When A Blind Man Cries
Metallica
 więcej

RSS

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

 
 





 
 

 


Wywiady i relacje
Mieć w sercu PINK FLOYD...
1970-01-01
14.03.2001 - Yogi Lang/RPWL... - wywiad dla Radia PiK {hot}rpwl.jpgRPWL - cztery litery nazwy, która jeszcze do niedawna mówiła cokolwiek tylko niektórym osobom... Dziś już można jej szukać wśród najnowszych wydawnictw sceny art-rockowej, z nadzieją na czas spędzony pośród dźwięków przywołujących na myśl złote lata historii muzyki rockowej... a przynajmniej te jej rozdziały, pod którymi podpisywali się onegdaj Roger Waters i David Gilmour... RPWL stało się magnesem dla dusz nasłuchujących wszelkich sygnałów z rejonów ciemnej strony księżyca... wyłapujących echa lat, kiedy to twórczość Pink Floyd nadawała muzyce rockowej inny... magiczny wymiar... Ponownie dzięki zaangażowaniu i smoczej uprzejmości ze strony agentów krakowskiego serwisu rockowego, mieliśmy sposobność poznania zawartości świetnego debiutu czwórki dżentelmenów z Bawarii... a nawet namówienia jednego z nich na krótką rozmowę... 14 marca, we wczesnych godzinach popołudniowych, udało się stworzyć pomost pomiędzy Bydgoszczą a Monachium... Ze studia radia PiK dzwoniła Bogusia Wresiło - po drugiej stronie czekał już YOGI LANG - leader zespołu RPWL...

PiK - Witaj Yogi...! Miło słyszeć Ciebie w Polsce... Nareszcie mam okazję poznać cząstkę zamieszania o nazwie RPWL... Czy poświęcisz mi kilka chwil na rozmowę...?!

Yogi - I Ja witam gorąco...! Taaak! - Jestem gotowy... Pytaj śmiało...!

PiK - Zacznijmy może od samej nazwy... Niektórym zapamiętanie owego zestawienia sprawia kłopot... Skąd wziął się pomysł...?!

Yogi - Myślę, że jest to bardzo proste do wytłumaczenia - Moim zdaniem nazwa zespołu powinna pasować do muzyki, jaką dana grupa gra... Kiedy nagrywaliśmy utwory i kiedy myśleliśmy o nagraniu tego albumu, graliśmy sporo koncertów... Nie mieliśmy pojęcia jak zabrzmi to na płycie... Myśleliśmy o nazwie... RPWL było taką roboczą nazwą - wiesz, co mam na myśli...?! Nie wpadliśmy jeszcze na nic lepszego...

PiK - I tylko dlatego wciąż tak się nazywacie...?!

Yogi - RPWL - to pierwsze litery naszych nazwisk... i co wydaje się być śmieszne - zaczynaliśmy jako grupa wykonująca "covery" Pink Floyd - i były to również pierwsze litery tytułów kilku kompozycji, które graliśmy... Wydawało się to nam całkiem zabawne - wtedy było to O.K. - ludzie poznawali nas jako RPWL, więc tak to już zostawiliśmy...

PiK - Myślę, że to całkiem niezła nazwa...

Yogi - W Niemczech brzmi to "er-pi-wi-el" - bez tego angielskiego "dablju"...!

PiK - Z "dablju" brzmi ciekawiej...

Yogi - Taaak...?! W porządku - Dzięki...! :)

PiK - Można powiedzieć, że muzyka grupy PINK FLOYD wypełnia Waszą codzienność... Czy jest album, który uważacie za szczególnie ważny...?!

Yogi - Oooo - To trudne pytanie... Myślę, że "Ummagumma" - album z 1969 roku o ile się nie mylę...?! To takie "otwarcie furtki wolności" dla muzyki... - Bardzo ważny album Pink Floyd, jednakże jeśli chodzi o produkcję i ten specyficzny rodzaj klimatu, to "Dark Side Of The Moon" jest najlepszym i zarazem najważniejszym ich albumem...

PiK - RPWL istnieje już czwarty rok... Dlaczego tak długo kazaliście czekać na swój pierwszy album...?!

Yogi - Masz na myśli nasze pierwsze "objawienie"...?!
To zabawne... ale pamiętam czasy, kiedy poznaliśmy grupę
Violet District - to było jakieś 10 lat temu... Później poznałem gitarzystę Karlheinza i basistę Chrisa - było to jakieś 6 lat temu - pamiętam, że mieliśmy spotkanie z perkusistą Philem w naszej sali prób... Pomyślałem, że moglibyśmy zagrać coś bez próby... Każdy z nas słucha innej muzyki, jednakże myślę, że Pink Floyd lubią wszyscy i nie było to dla nas trudne - zagrać ich muzykę... Nie musieliśmy wiele próbować... RPWL narodził się w momencie, kiedy chcieliśmy dać początek tworzeniu naszej własnej muzyki... Pierwszą kompozycją, którą stworzyliśmy wspólnie, była "Farewell", którą znajdziesz również na naszej płycie... Kiedy Karlheinz przyszedł z paroma pomysłami piosenek, zestawiliśmy wszystkie nasze pomysły i postanowiliśmy robić coś swojego... Było to chyba jakieś 3 lub 4 lata temu - nagrywaliśmy wtedy wiele piosenek...

PiK - ...i wtedy zaczęło się to na poważnie...?!

Yogi - Dokładnie... - Taaak...!

PiK - W księdze gości na Waszej stronie internetowej, można znaleźć ciekawe reakcje na Wasze koncerty...Czy na scenie oprócz muzyki, również przypominacie PINK FLOYD...?!

Yogi - Granie "na żywo" jest czymś wyjątkowym, zresztą my się spotkaliśmy właśnie jako grupa grająca "na żywo"... Nasz album był konsekwencją naszych koncertów - nie odwrotnie...! Tak zatem zarówno granie "live" jak i słuchanie RPWL na koncertach, są to kolejne aspekty muzyki, która nie jest tak wyeksponowana na albumie... Nie wiem, czy brzmimy aż tak podobnie do Pink Floyd... Ponieważ zdarza się dość często, że gramy dla małego grona publiczności, wtedy ten kontakt jest inny... Pamiętam jeden koncert w Belgii - jakiś miesiąc temu - było to świetne, choć graliśmy w małym klubie, gdzie było ok. 150 osób... i ten kontakt też jest inny - lubimy grać takie koncerty... Kiedy myślisz o występach Pink Floyd, zawsze kojarzy się to z olbrzymim stadionem piłkarskim... Czyż nie...?!

PiK - Dokładnie...! Zgadza się...!

Yogi - Tak zatem kochamy kontakt z ludźmi... To bardzo ważna część każdego z naszych występów na żywo...!

PiK - Z tego co mówisz, macie swój własny styl koncertowy...

Yogi - Taaak! - Zgadza się!!! - Fakt, że jest to być może bliskie Pink Floyd, spowodowane jest tym, że mamy wiele wspólnego z ich muzyką... Kiedy byliśmy mali, dużo i często ich słuchaliśmy... Ten specyficzny styl i klimat Floydów jest ciągle w nas, jednakże nie uważam, żebyśmy chcieli kopiować ich muzykę... Choć, gdy ktoś porównuje nasz zespół do Pink Floyd, bardzo nas to cieszy - to świetna grupa...!

PiK - Album God Has Failed, to początek realizacji Waszych pomysłów. Czy mieliście już dość pełnienia roli tzw. "tribute bandu"...?!

Yogi - Nieee... to chyba nie o to chodzi. Świetnie jest grać muzykę Floydów w takim kontekście, w jakim My to robimy. W Monachium organizowano tzw. "tygodnie kultury"... Często się zdarzało, że pod koniec takiego tygodnia graliśmy na dużej scenie dla dość licznej publiczności - 2 do 6 tysięcy ludzi - i wtedy graliśmy numery Pink Floyd... Ludzie przychodzili, żeby nas posłuchać... i to było wielkie, wspaniałe "show" na żywo...! Zdecydowaliśmy się jednak zrobić to, co RPWL ma do zaoferowania i co nasz menadżer Dirk sugerował - by zrobić to, co zawsze chcieliśmy... - Wiesz, co mam na myśli...?! - Aby wybrać swoją muzyczną drogę...!
O tym są nasze teksty oraz muzyka...! - Bez tej całej komercji...!


PiK - Jaki wpływ na Waszą twórczość miały doświadczenia z grupą Violet District...?!

Yogi - Violet District był szansą... możliwością, aby zbliżyć się do całej muzyki... rocka progresywnego... Dirk poznał nas właśnie przez Violet District... To zabawne, ale np. w Belgii wielu ludzi kojarzy nas właśnie przez pryzmat Violet District - Tak zatem było to dość ważne - zwłaszcza na początku - to było takie małe wsparcie...! Uważam jednak, że muzycznie Violet District jest nieco inne od RPWL... To, co My chcieliśmy zaprezentować, to prostota i jasność piosenek... Tak, aby zagrać to w jak najbardziej przystępny sposób...
Rock progresywny to umożliwia a
Violet District się na tym opiera...Ten cały skomplikowany proces tworzenia muzyki - od części A do B... C... później D i E... Staramy się po prostu tego uniknąć, by skupić się na dobrym brzmieniu... usiąść i zagrać piosenkę przy pomocy gitary akustycznej - jeśli masz taką możliwość, to możesz za każdym razem wydobyć inne brzmienie. Myślę, że to jest właśnie ta różnica między RPWL a rokiem progresywnym - w gazecie "Review" przeczytałem, że jest to "rock symfoniczny" - nie wiem, co to oznacza, jednakże tak właśnie mówią ludzie...

PiK - Swego czasu na scenie niemieckiej istniała grupa ELOY... Bodajże z Hanoveru... W ich muzyce również dało się słyszeć echa twórczości PINK FLOYD... Czyżby RPWL przejął od nich pałeczkę...?!

Yogi - Nie wiem... gdyż Eloy, jak i inne tego typu niemieckie grupy, działały na scenie rockowej w końcu lat 70 czy na początku 80 i nigdy aż tak dużo ich nie słuchałem, ponieważ wtedy kochałem Genesis... pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem Petera Gabriela... czy Pink Floyd... Nie kojarzyłem ich zbytnio z tymi niemieckimi zespołami - pamiętam Eloy, jednakże nie słuchałem ich zbyt często...

PiK - Jak oceniasz kondycję niemieckiej sceny art-rockowej...?! Trzeba przyznać, że mało o niej wiemy...

Yogi - W Niemczech nie ma aż tak wielu możliwości grania koncertów "na żywo"... Tak naprawdę, to mamy 3 może 4 kluby, w których można naprawdę dawać tego typu występy... Takie wieczorne koncerty rockowych grup należą do rzadkości... W zeszłym miesiącu graliśmy w Schaffenburgu -jest tam świetny klub "Collosal", jednakże nie ma zbyt wielu takich miejsc... Można jednak powiedzieć, że cały ten "rockowy rynek" się odradza. Wiele jest grup grających britt-pop... trochę amerykańskiego "punka"... Ale muzyka rockowa się ponownie budzi - zwłaszcza wśród młodych ludzi...! Po raz pierwszy młode dziewczęta i chłopcy w przedziale wieku od 16 do 20... 25 lat, zaczynają słuchać rocka... 6 - 7 lat temu jeszcze tego nie było... Wtedy słuchano innej muzyki, jak np. dance... Tak zatem kapele rockowe jak i sama muzyka rockowa ponownie odżywają... Moment jest bardzo dobry... możliwości i szans jest sporo, jednakże to ,co jest najtrudniejsze do przejścia, to możliwość "żywych" występów - w Niemczech nie jest z tym najlepiej... Dlatego gramy w Holandii... Belgii czy Szwecji...

PiK - Nie mieliście chyba kłopotów z doborem składu... Każdy z Was jest profesjonalistą... Można powiedzieć, że poza grupą również żyjecie z muzyki...?!

Yogi - Taaak! - Zgadza się...! - Karlheinz gra na gitarze we wielu innych produkcjach w Niemczech - tak zarabia na życie... Chris - basista - ma wiele wspólnego z komputerami... Ja jestem producentem już od 10 lat. Czasami jest świetnie, gdy możesz żyć z muzyki... jednakże czasami trudno jest żyć z poświęcenia dla naszego "dziecka" - RPWL... z myślą o zdrowej egzystencji i rozwoju zespołu... Jeśli rozważyć to z punktu widzenia komercji - trudno jest żyć z muzyki, chcąc jednocześnie realizować swoje rzeczy i koncentrować się na własnych pomysłach... To nie jest tak, że pracujesz nad czymś w ciągu dnia i wracasz do domu, by grać muzykę - to nie takie proste - jak czasami mówię - nagrywać cały dzień punk-rockowy album a wieczorem grać muzykę RPWL - jednakże aż tak źle nie jest - może jednak uda nam się nagrać jako RPWL trochę więcej niż w ubiegłym roku...

PiK - Mamy taką nadzieję...! - Rock progresywny w Polsce ma dość sporą grupę odbiorców... Jak to się stało, że dotąd nie trafiliście z koncertami do naszego kraju...?!

Yogi - Właściwie nie byliśmy do końca tego świadomi... Byliśmy zaskoczeni ilością e-maili, które otrzymaliśmy z Polski... To świetnie...!!! - Nie możemy się doczekać, kiedy i u Was zagramy...! Dirk obiecał, że tego dopilnuje - byłoby świetnie do Was przyjechać...

PiK - Przedpremierowa prezentacja Waszego albumu, spotkała się z olbrzymim zainteresowaniem... Czy można się spodziewać, że ruszycie w trasę promocyjną...?!

Yogi - Nieee... - Raczej Nie...! Nawet tournee z inną grupą, nie wchodzi tu raczej w rachubę, gdyż jest to bardzo drogie. W tym roku podejmujemy każdą możliwą pracę... i choć nie zwracamy tak bardzo uwagi na finanse, staramy się występować i chcielibyśmy bardzo wystąpić w Polsce, żeby choć podziękować naszym fanom...

PiK - Czy podobieństwo do grupy PINK FLOYD, nie jest czasami zarzutem kierowanym w Waszą stronę...?!

Yogi - Trudno powiedzieć... Z jednej strony to cieszy - nie wiem, czy znany jest w Polsce magazyn "Clips" - to taki oficjalny magazyn dla niemieckich fanów Pink Floyd... Wzięli nas "w obroty"...! ;) Myślę, że ludzie zdają sobie sprawę z tego, że nie chcemy tylko naśladować i nagrywać "covery" Floydów... Kiedy chcemy to robić, to robimy - gramy ich piosenki "na żywo" ale jako RPWL... Nie wiem, czy słyszeliście "tributte album" jaki nagrywaliśmy dla Pink Floyd - tu w Niemczech... Nie chcemy brzmieć dokładnie tak, jak Floydzi - chcemy być rozpoznawalni jako RPWL - tak, aby ludzie wiedzieli, że to np. nasza płyta - bo inaczej będziemy odbierani jako kalka Pink Floyd... - wiesz co mam na myśli... - Tak zatem magazyn "Clips" złożył nam hołd, życząc powodzenia... Poświęcili nam wiele miejsca na swoich łamach... Sądzę jednak, że różnimy się od Floydów... może nie samą muzyką ale bardziej nastrojem... klimatem...

PiK - Czy spotkałeś się z jakąkolwiek reakcją na Waszą twórczość, ze strony kogokolwiek ze składu PINK FLOYD...?!

Yogi - Ze strony samego zespołu Pink Floyd... - Nie...! Ale pamiętam kogoś z promocji... z filii EMI w Anglii - we wczesnym okresie kariery Pink Floyd, zajmował się ich promocją - otrzymał naszą płytę, jednakże nie miałem okazji poznać Jego opinii... Szef EMI w Niemczech stwierdził, że podobał się Jemu nasz album koncertowy... a przecież On dostał oryginał studyjny... Zabrzmiało to dość zabawnie - to jedyna reakcja, jaką znam...

PiK - Podobno zespół pracuje już nad nowym materiałem... Jaka będzie druga płyta zespołu RPWL...?!

Yogi - Ponownie wybraliśmy na taki "clips-album" - w formie podziękowania - kolejny hołd dla Pink Floyd - nagraliśmy wczoraj swoją wersję utworu "Fat Old Sun"... Pracujemy ponadto nad nowymi piosenkami, tak zatem dużo czasu spędzamy w studio nagraniowym z gitarą akustyczną... pracujemy nad tekstami... próbujemy różnych wersji - Tym się teraz zajmujemy...! Skupiamy się nad sesją nagraniową - sądzę, że ta cała praca nad muzyką i tekstami potrwa jakiś miesiąc... Później - w maju i czerwcu - przyjdzie czas na nagrywanie. Myślę, że będziemy gotowi jesienią - Tak zatem nowa płyta powinna pojawić się wiosną 2002 roku... Taki mamy plan...!

PiK - Album God Has Failed ukazuje się na naszym rynku w dobrym momencie... W sprzedaży ukazała się nowa płyta No-Man... najnowsza produkcja grupy IQ... czekamy na kolejne spotkanie z zespołem Porcupine Tree... To dobry czas na tego typu muzykę...

Yogi - Dirk powiedział mi to samo...! My naszą płytę wypuściliśmy na rynek w listopadzie ubiegłego roku, co było dobrym pomysłem, gdyż album ukazał się tuz przed świętami... Dirk mówi, że czas jest teraz dobry dla tego rodzaju muzyki... Ludzie czekają na coś nowego w muzyce... na nowe inspiracje... Taaak - do dobry moment...!

PiK - Czy utrzymujecie kontakt z którymś z w/w zespołów...?!

Yogi - Nie specjalnie...! Znam je... - widziałem ich, kiedy spotkaliśmy się z naszą wytwórnią płytową... Było to w Schaffenburgu... podczas koncertu zespołu IQ...! Tak zatem znam IQ...! ;) Pod koniec marca ubiegłego roku, graliśmy z Porcupine Tree... Powtórzyło się to jeszcze później - w lipcu... Być może poznamy ich bliżej w przyszłości, teraz jednak nie mamy z nimi kontaktu... Nie kojarzę nawet ich muzyki...

PiK - Naprawdę...?!

Yogi - Taaak...! :)))

PiK - Czy oprócz muzyków PINK FLOYD potrafiłbyś wskazać inne autorytety muzyczne... Kto wywarł na Tobie najsilniejsze wrażenie... Kto miał największy wpływ na Twoją twórczą osobowość...?!

Yogi - Oooo...! To trudno powiedzieć... Kiedy dorastasz... jesteś młody, zawsze słuchasz jakiegoś specyficznego gatunku muzycznego, który Ciebie inspiruje... którym jesteś zafascynowany... Moje dzieciństwo, to przede wszystkim muzyka PINK FLOYD... ich specyficzny klimat, którym zawsze byłem zafascynowany... Również GENESIS... YES... Jednakże jednym z lepszych albumów, jakie słyszałem w ostatnich latach, jest płyta Seana Lennona - syna Johna Lennona... Byłem zaskoczony... wręcz zauroczony - rzeczywiście świetna płyta...

PiK - Czy wśród życzeń dla grupy RPWL, należy ująć wspólne trasy z zespołem PINK FLOYD...?!

Yogi - Ho...ho... - To by chyba nie wypaliło...! Po pierwsze - Uważam, że Pink Floyd nigdy już nie da wielkiego koncertu "na żywo"... Nie wyobrażam sobie takiego wielkiego koncertu z nimi....

PiK - Dlaczego...?!

Yogi - Byłoby to trudne do zorganizowania... - Po drugie - Pink Floyd jest grupą, która nie potrzebuje tzw. "rozgrzewaczy"... supportu... Nawet nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek mieli takowych...

PiK - Czy jednak chciałbyś, aby taki pomysł znalazł swoje odbicie w rzeczywistości...?!

Yogi - To dopiero pytanie...! Chyba bym się spalił ze strachu...! Taaak - to byłoby wspaniałe, jednakże nigdy się to nie ziści... Nie próbuję sobie nawet tego wyobrazić...!

PiK - Sobie życzymy zatem jak najszybszego spotkania z grupą RPWL na polskich scenach...

Yogi - My również....! Mamy taką nadzieję - bardzo byśmy chcieli przyjechać...

PiK - Dziękujemy za rozmowę i czas, który nam poświęciłeś...

Yogi - Ja również dziękuję - Pozdrawiam naszych fanów w Polsce...!


Łączność telefoniczną pomiędzy Bydgoszczą i Monachium testowali w rozmowie: Bogusia Wresiło z Polskiego Radia PiK oraz Yogi Lang - wokal, instrumenty klawiszowe oraz fundament zespołu RPWL...

Za możliwość przeprowadzenia powyższej rozmowy, składamy głębokie ukłony Agnieszce Świątnickiej oraz Piotrowi Kosińskiemu z krakowskiego "Rock Serwisu"...
Dziękujemy serdecznie...!
wstecz
realizacja: ideo Polskie Radio PiK|UKF 100,1 MHz|Włocławek 100,3 MHz|Brodnica 106,9 MHz
ul.Gdańska 48, 85-006 Bydgoszcz, tel.+48 (52) 32 74 000, fax+48 (52) 34 56 013, e-mail:
start wstecz do góry