Poniedziałek 2018.10.15 Imieniny: Florentyny, Jadwigi, Teresy Posłuchaj Radia PiK w Internecie
Jesteś w:   Muzyka » Wywiady i relacje Pogoda: duże zachmurzenie temp. 16 °C ciśn. 992 hPa » 
Wyszukiwarka
Menu
Lista przebojów
notowanie: 1174
z dnia: 17-03-2013
1 Niebezpiecznie piękny świt
Plateau
2 Lili
Enej
3 When A Blind Man Cries
Metallica
 więcej

RSS

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

 
 





 
 

 


Wywiady i relacje
Richard Wagner... mity... i muzyka rockowa - Rozmowa z Christopherem Johnssonem...
1970-01-01
"Secrets Of The Runs" - Kiedy pierwszy raz wzięłam do dłoni ten krążek, w sercu odżyły wspomnienia sprzed 3 lat, kiedy to oczarowana tajemniczą atmosferą albumu "Theli", uporządkowałam zakamarki swojego serca, by zrobić w nim miejsce dla nazwy THERION... Wracałam do tej muzyki z uczuciem motyli w okolicach serca... Poznawałam kolekne płyty pełne tajemnic i mroku a zarazem swoistego piękna mitów z pozoru chłodnej Skandynawii... Muzyczne seanse z grupą THERION wypełniały moją świadomość ciepłem zachęcającym do ponownych spotkań... Nie myślałam wtedy, że 18 września 2001 roku, przyjdzie mi rozmawiać z osobą odpowiedzialną za te wzruszenia... Sen się spełnił 15 minut po godz. 17.00...Ania: Radio Pik, słucham...?!

Christopher: Hej, tu Chriss z zespołu THERION...

A: Tu Ania z polskiego radia Pik, jestem zaszczycona słysząc Cię, jestem ciekawa Twej pracy zwłaszcza, że muzyka, którą tworzysz jest bardzo ważna dla wielu ludzi w Polsce, przygotowałam kilka pytań dla Ciebie, jesteś gotowy?

Ch: Tak, oczywiście.

A: Sprawujesz nadzór nad większą częścią wszystkich kompozycji Therionu, skąd czerpiesz inspiracje do nich?

Ch: Cóż, mogę powiedzieć, że przynajmniej w dziedzinie muzyki klasycznej i operowej - ostatnio głównie muzyka Ryszarda Wagnera - niemieckiego kompozytora operowego jest dla mnie źródłem inspiracji. Natomiast jeżeli chodzi o metal, to wciąż korzystam z takich starych kapel metalowych jak Accept, Iron Maiden czy Judas Priest. Być może te wpływy nie uwidaczniają się tak na ostatniej płycie, jednak jeżeli ktoś się naprawdę wsłucha znajdzie takie momenty.

A: Czy myślałeś kiedyś o pisaniu tekstów?

Ch: Na początku pisałem słowa.

A: Czy odniesienia do mitologii, mistycyzmu oraz tajemniczych zjawisk to tylko Twoje hobby, czy może identyfikujesz się z tym, jest to część Ciebie, odpowiedź na pytania dotyczące egzystencji?

Ch: Nie traktuje tego jako hobby. Zaangażowanie w muzykę jest bardzo głębokie i ważne dla mnie, wyjątkowo osobiste. To trwa już od 10 lat i jest czymś naprawdę znaczącym w moim życiu. Czytam książki, żeby poszerzyć swoją wiedzę w różnych dziedzinach - to jest moje hobby. Oczywiście wszystko wygląda nieco inaczej jeśli chodzi o ostatni album, który oparty jest na koncepcie, więc tutaj temat jest tylko "draśnięty". Natomiast teksty na naszych poprzednich albumach były bardzo głębokie.

A: Wasze utwory przepełnione są mistycznymi, a nawet religijnymi znakami, jak odnosisz się do wiary, jeżeli możesz zdradzić?

Ch: Jestem ateistą, chociaż akceptuję te wszystkie uduchowione elementy religii, chociaż zupełnie nie odpowiada mi idea modlitwy, uległości i pokory. Jednak z drugiej strony religii można znaleźć coś dla siebie - jakąś wskazówkę na przykład kabała w religii żydowskiej. Podczas pracy staram się patrzeć na wszystko chłodnym okiem i wykorzystuję niektóre z tych elementów właściwych religii: łącząc rzeczy z kilku tradycji. Powstaje coś, co jest dla mnie kompletne, pełne. Jednak nie odczuwam potrzeby wiary w coś konkretnego, kieruję się raczej w stronę Nietzschego, który uważał, że Bóg jest martwy, a ludzie staną się bogami, boskie pierwiastki istnieją w każdym mężczyźnie i w każdej kobiecie. Niektórzy ludzie po prostu marnują swoje życie siedząc przed telewizorem i w ogóle nie żyją z innymi próbując obudzić się w nieskończoności, czymś co zaistnieje poza tym bytem.

A: Czy istnieją książki, wiersze, piosenki, które wpływają na Twoją pracę?

Ch: Książki...?!

A: Tak?

Ch: Jeżeli chodzi o książki to nic konkretnego, jednak w czasie, kiedy tworzyliśmy album "Theli"(ukazał się w 1996 roku) były tam pewne wpływy z Kennetha Grant na przykład piosenki: "Cults of the shadows" czy "Nightside of Eden", można dostrzec również pewne pierwiastki z Nietschego, jednak to też nic znaczącego. Zjawisko owo polega na tym, że czytanie mnóstwa książek i zbieranie ich wszystkich razem można stanowić swego rodzaju inspirację. To nie jest tak, że Thomas albo ja przeczytamy jedną książkę i piszemy teksty do naszych piosenek. Nie pracujemy w ten sposób.

A: A czy masz swój ulubiony zespół lub szczególnie lubianą piosenkę?

Ch: Bardzo trudno jest mi powiedzieć, ponieważ istnieje wiele dobrych grup, jednak myślę, że to klasyka heavy metalu lat osiemdziesiątych - Accept. Jedyna grupa, która naprawdę szczególnie na mnie wpłynęła, to Celtic Frost, bardzo ich szanuję, cenię, chociaż nie powiedziałbym, że są moim ulubionym zespołem. Natomiast z klasyki zdecydowanie preferuję Ryszarda Wagnera i Strawińskiego. Choć naprawdę trudno wybrać. Mam w mojej kolekcji 700 płyt, więc trudno precyzować.

A: Muzyka, którą tworzysz jest osobliwa i poważna, czy twoje życie jest odzwierciedleniem Twojej muzyki, uśmiechasz się czasem?

Ch: Nie powinnaś myśleć, że dana osoba jest taka jak tworzona przez nią muzyka, ponieważ jest zupełnie odwrotnie. Myślę, że jestem człowiekiem obdarzonym dużym poczuciem humoru, istnieje we mnie kompletnie inna, druga strona mojej osobowości. Z jednego punktu widzenia jestem poważny, lubię wyjść do opery, elegancko się ubrać, zjeść w City Hall - coś jakby wyższe sfery. Jednak nie mógłbym tak egzystować przez cały czas, ponieważ druga strona mnie - zupełnie odmienna, to pryzmat człowieka prostego, lubiącego samemu przygotowywać posiłki, umyć ręcznie samochód, pospacerować po lesie. Poza tym nie wydaję wiele pieniędzy, kiedy zwierzam się komuś ile wydaję - nie chce mi wierzyć, jednak jadam bardzo dobrze, posiadam przyzwoity samochód choć nie rozumiem jak można dużo wydawać. Ale istnieje również trzecia strona mojej osobowości - lubię być w transie, pić piwo i nie zastanawiać się nad problemami intelektualnej natury. Być zupełnie nieskomplikowaną osobą - wyjść na scenę, wyrzucić z siebie całą tę prymitywną energię, zwierzęce instynkty. Zupełnie inaczej traktuję to w studio, gdzie jesteśmy poważnymi ludźmi, wręcz perfekcjonistami, jednak kiedy gramy na żywo ważniejsze niż właściwe, techniczne brzmienie jest dobra zabawa.

A: To znaczy, że posiadasz dwie strony swojej osobowości optymistyczną i poważną.

Ch: Jestem optymistą, ale jednocześnie realistą. Zawsze patrzę na wszystko z dwóch stron: z tej złej i dobrej, ale jeżeli swój kieliszek wypełnię do połowy winem, to jest on dla mnie w połowie pełny, nie pusty.

A: Świetnie, miło to słyszeć. Czy tworzenie tak specyficznej muzyki przychodzi spontanicznie czy też wymaga czasu i wysiłku, czy to tylko ciężka praca czy może poetyckie natchnienia? Jak długo trwało stworzenie "Secrets of the runs"?

Ch: Album ten powstał bardzo szybko, co jest dość dziwne, ponieważ zazwyczaj komponuję dość wolno, większość piosenek z "Secrets of the runs" powstała w tym samym czasie. Gdyby dwa lata temu ktoś zapytał mnie czy nagramy "skandynawski" album z niektórymi tekstami w języku szwedzkim, powiedziałbym, że nigdy. Ale ok. rok temu obudziłem się pewnego dnia i pomyślałem: hmmm..., może by tak napisać skandynawski album? Większość piosenek została napisana w ciągu dwóch miesięcy - to bardzo krótko. Sposób w jaki komponuję jest bardzo spontaniczny, to przychodzi samo. Oczywiście później trzeba ciężko pracować, żeby to brzmiało tak jak w moim umyśle. Aranżacja wydobycie odpowiedniego brzmienia wymaga sporo czasu i wysiłku, trzeba poświęcić wiele nocy pracując nad detalami, drobiazgami. W momencie gdy napiszę coś co wydaje mi się odpowiednim brzmieniem, stale coś zmieniam - to naprawdę trwa. Ostatni album jest pod wieloma względami zupełnie różny od pozostałych. Jeżeli chodzi o nagrywanie, wszystko odbywało się zupełnie "do góry nogami".

A: Jak łączycie waszą muzykę ze światem komercji, z show buissnessem, cywilizacją?

Ch: Masz na myśli - dlaczego sprzedajemy płyty, dlaczego tworzymy taką dziwną muzykę? Nie pytaj mnie lecz ludzi, którzy kupują nasze płyty. Ja sam tego nie rozumiem, nasze pierwsze trzy albumy sprzedawały się kiepsko, byliśmy czymś w rodzaju undergrandowej kultowej kapeli. Przy czwartej płycie bardzo się staraliśmy, żeby "wypłynęła", było trochę lepiej, ale naprawdę niedużo. Głównym powodem był fakt, że nasza muzyka zdawała się być zbyt trudna. Mieliśmy poparcie zarówno dziennikarzy muzycznych jak i znanych zespołów, które szanowaliśmy, jednak bardzo ciężko było sprzedać album wytwórni płytowej. Lecz kiedy nagraliśmy piąty album "Theli", pomyślałem: wow, to dziwne, że aż tak dobrze się sprzedaje. Nagle ludzie zaczęli kupować nasze płyty, a ja nic z tego nie rozumiałem. Sprzedawaliśmy dziesiątki razy więcej płyt, gdy ukazał się "Vovin", ilość sprzedawanych płyt się podwoiła, a ja nadal nic z tego nie rozumiałem. Teraz już się przyzwyczaiłem, choć ciągle wydaje mi się dziwne, że zespół tak awangardowy jak Therion ma tak liczna publiczność. Ludzie maja znacznie bardziej otwarte umysły niż można by przypuszczać, być może my otworzyliśmy drzwi różnym zespołom, które tworzą szalone rzeczy i w ten sposób zaczęły się sprzedawać. Ludzie nie są już tak ostrożni jeżeli chodzi o muzykę, zdają się mieć pewien rodzaj muzycznego poczucia humoru. Weźmy na przykład zespół Finthrol - mieszają polkę z black metalem - to jest wyśmienite, jednak musisz posiadać poczucie humoru, by docenić ten rodzaj muzyki. Obecnie rynek muzyczny jest otwarty na takie inicjatywy i trochę przypomina późne lata siedemdziesiąte, kiedy istniało wiele progresywnych zespołów rockowych nagrywających na przykład z orkiestrą.

A: Album "Deggial" zawiera pewne opisy bogów, czy można by przedstawić to np. na płótnie? Wasza muzyka jest bardzo obrazowa, teatralna, czy myślałeś kiedyś o wystawieniu "Deggial" na scenie jako sztuki?

Ch: Nie sądzę, żeby "Deggial" mógł być dobry jako sztuka, ponieważ co prawda występują tam pewne postaci, jednak nie jest to album oparty na tej samej zasadzie co "Secrets of the runs". Myślę, że po zakończeniu działalności jako Therion - mam nadzieję, że nieprędko - być może skupię się na pisaniu opery. Jestem zdania, ze tworzenie opery z muzyki metalowej czy rockowej nie jest dobrym pomysłem.

A: Czy nie korci Cię napisanie książki dla swoich fanów o skandynawskich wierzeniach i innych zjawiskach, o których śpiewacie?

Ch: Jak dotąd zostało na temat mitologii skandynawskiej napisanych około 20 książek, więc nie jestem pewien czy jeszcze jedna będzie potrzebna. Nie jestem żadnym autorytetem w tej dziedzinie, wielu pisarzy poświęciło całe życie na tworzenie mitologii, myślę, że trudno było by ich pobić. Z drugiej strony istnieje projekt, że być może Thomas (Karlsson) w przyszłości napisze taką książkę w języku angielskim. Wiele lat temu napisałem książkę po szwedzku, jednak dotyczyła okultyzmu ogólnie, dostęp do niej jest ograniczony ze względu na język.

A: Nie wiedziałam o tym...

Ch: Miałem oferty przetłumaczenia jej na język angielski i niemiecki, jednak podszedłem do tej propozycji sceptycznie, ponieważ ludzie nie chcieli tej książki dla niej samej, tylko ze względu na to, że ja gram w Therionie. Nie chciałem, żeby tę książkę kupowali wyłącznie fani Therionu, bo nie dlatego ją napisałem.

A: Szkoda.

Ch: Z drugiej strony ta książka nie jest niczym szczególnym. To, co piszę jest bardzo osobiste, jednak jak dotąd powstało już około 20 pozycji na ten temat, więc to nic rewolucyjnego, poza tym napisałem ja dawno temu, chyba w 1994 roku, więc od tego czasu rozwinąłem się intelektualnie jako człowiek i jako pisarz, więc kiedy spojrzę wstecz widzę młodego Christophera piszącego książkę, gdybym tworzył ją teraz byłaby zupełnie inna.

A: Na płycie "Deggial" istnieją odniesienia do "O Fortuna" Carla Orffa Carmina Burana. Czy zamierzasz nawiązywać do klasyki w przyszłości?

Ch: Myślę, ze wpływy muzyki klasycznej jak i operowej są tak dużą częścią Therionu, że nigdy nie znikną. Nie wiem, co jeszcze moglibyśmy zrobić. Dla mnie bardzo ważne jest kreowanie czegoś, co w moim odczuciu jest inne, nie wiem co moglibyśmy zrobić z metalem, który jest czymś innym, to, co jest najbardziej interesujące to badanie i wydobywanie klasycznych, rockowych i operowych połączeń. W tej dziedzinie jeszcze wiele pozostało do zrobienia. Kiedy stwierdzę, ze wszystko zostało wyczerpane, prawdopodobnie przestanę zajmować się tego typu muzyką i skoncentruję się wyłącznie na operze, jednak myślę, że nie będzie problemu z nagraniem jeszcze dwóch, trzech płyt. Istnieje jeszcze mnóstwo instrumentów i przy każdym albumie odkrywamy coś nowego, na przykład na "Secrets of the runs" wykorzystaliśmy kontrafagot - bardzo rzadki instrument, jest też tuba, którą Ryszard Wagner stworzył na potrzeby swojej opery - jak widać istnieje jeszcze mnóstwo zjawisk do odkrycia. Therion jest jedynym zespołem, który łączy muzykę metalową z operą, nie mamy praktycznie żadnej konkurencji, istnieją zespoły łączące muzykę klasyczną z metalem, jednak nikt nie robi tego z operą. Nightwish zbliża się trochę do tego stylu, ponieważ maja jeden sopran w zespole - Tarja Turunen - jest wokalistką, każdy ma wokalistkę w zespole, jednak nikt nie nagrywa z chórami. W Therionie jest inaczej nie mamy śpiewaczki czy śpiewaka. Na każdym albumie śpiewają inni ludzie, inny jest chór, mamy chór żeński, męski, mieszany, jest wielu, kompletnie różnych solistów. Therion jest więc raczej jak muzyczny koncert ze stałymi członkami niż zespołem, tak więc wciąż istnieje wiele rzeczy do wydobycia w tej dziedzinie.

A: Na albumie "Deggial" często poruszane jest zjawisko podróżowania w czasie pomiędzy przeszłością a przyszłością. Czy myślisz, że to możliwe? Czy chciałbyś istnieć poza czasem lub podróżować w czasie?

Ch: Myślę, że każdy by chciał.

A: A konkretniej?

Ch: Nigdy o tym nie myślałem, ale ciekawie byłoby przenieść się w czasie o około 100 lat. Wtedy świat przemysłu trwał w radosnym oczekiwaniu, które ukształtowało rzeczywistość w jakiej teraz żyjemy. Wydaje mi się, że etap przed I wojną światową był najlepszym okresem, aby uformować przyszłość - naszą rzeczywistość.

A: Gdybyś mógł zacząć swoje życie od początku, kim byś był? Również muzykiem?

Ch: Myślę, że tak. Mogę nazwać siebie kompozytorem, ponieważ tworzę muzykę, to jest mój styl życia. Mógłbym przestać grać, jednak nie mógłbym żyć bez komponowania. Gdybym nie tworzył w moim wnętrzu byłaby jakaś choroba, trucizna, która po prostu musi wypłynąć. Musisz pozwolić narodzić się tej energii, która jest w tobie, inaczej ona cię w pewien sposób udusi. Przez pewien czas nie tworzę nic, następnie idę do opery i nagle istnieje tyle rzeczy, które muszą powstać. Nie mogę wyobrazić sobie życia bez komponowania. Gdybym mógł wybrać osobę, którą chciałbym być byłby to Wagner.

A: Mam dla Ciebie pytanie od Twoich fanów z internetu, a brzmi ono tak: Jest oczywiste, że pewnego rodzaju muzyczna ewolucja jest nieuniknioną i naturalna konsekwencją grania, jednak może się wydawać, że od czasu wydania albumu "Vovin" zdystansowaliście się do poprzednich dokonań - ludzie, którzy pierwszy raz usłyszeli Therion podczas "Deggial" są zachwyceni, jednak ci, będący Waszymi fanami dłużej - rozczarowani. Wasze kompozycje są perfekcyjnie dopracowane, ale niektórzy fani nie mogą odnaleźć w nich żadnej spontaniczności czy radości tworzenia: Wasza muzyka to obecnie bardziej rock niż metal. Jak możesz to wytłumaczyć?

Ch: Nie zgadzam się, ponieważ istnieje wielu ludzi, którzy słuchają nas od dawna i "Deggial" podobał im się znacznie bardziej niż poprzednie płyty. Czasy muzyczne są różne, ale ci, którym odpowiadało ostre granie Therionu, nie mogą się przekonać do naszych późniejszych dokonań. Osobiście uważam, że "Deggial" jest znacznie lepszy od naszych poprzednich płyt, jednak jest to bardzo trudny album, nie ma tu hitów. Jeżeli posłuchasz "Theli": "To mega Therion", "Cults of the shadows" czy "Vovin": "Birth of Venus", "Sodoma & Gomora" - to są prostsze piosenki. Natomiast na albumie "Deggial" struktura piosenek jest znacznie bardziej skomplikowana, nie ma typowych hitów. Naprawdę nie zgadzam się z opinią, że brak tu radości tworzenia - wręcz przeciwnie. Najlepsze utwory z tego albumu są wyjątkowo skomplikowane na przykład "Via Nocturna" czy "Eternal Return". Każdy zespól ma jakiś trudny album w swojej karierze, taki z którym ludzie mogą mieć problem - to również dotyczy innych zespołów. W przypadku Therionu może nie jest to zbyt drastyczne, ale spójrz na "Kiss". Kiedy wydali "The Elder" nikomu to się nie podobało - totalny niewypał. Lecz kiedy upłynęło 10 lat, ci sami słuchacze stali się dojrzalszymi odbiorcami, stwierdzili, że to nie jest wcale takie złe. Myślę, że wielu ludzi, którzy rozczarowali się albumem "Deggial" może odkryć go na nowo za kilka lat. Niektórzy już teraz mówią mi, że zaczynają rozumieć "Deggial" - to naprawdę trudny album. Porównaj to z "Mega Therion" - piosenki są nastrojowe, ponure.

A: Oczywiście, rozumiem Cię, ponieważ zaczęłam słuchać Therionu od momentu poznania "Deggial", później zagłębiałam się we wcześniejsze albumy, więc nie zgadzam się z Twoimi fanami z internetu, "Deggial" jest bardzo głęboki... O.K. następne pytanie: to, co robisz jest bardzo profesjonalne potrafisz perfekcyjnie wyrażać uczucia i emocje, czy posiadasz wykształcenie muzyczne?

Ch: Nie, żadnego.

A: Podziwiam Cię, jesteś bardzo utalentowany. Więc co się stało, że postanowiłeś zostać muzykiem?

Ch: Zawsze o tym myślałem, kiedy miałem 8 lat zacząłem słuchać The Beatles. Już wtedy chciałem grać, co prawda na gitarze elektrycznej, jednak mój ojciec powiedział, ze bez opanowania gitary akustycznej - nie ma mowy. Ponieważ mnie to zupełnie nie interesowało zacząłem grać na bębnach, jednak po roku zdałem sobie sprawę, że mam zbyt mało talentu na bębny. Poza tym porządna perkusja była za droga, no i robiłem zdecydowanie za dużo hałasu - sąsiedzi i te sprawy. Kiedy skończyłem 10 lat w moim życiu pojawił się heavy metal. Na ścianach powiesiłem plakaty: Accept, Iron Maiden, Judas Priest - to były wtedy najlepsze zespoły na świecie i chciałem być talki sam. Szczególnie Judas Priest i Accept to byli moi bohaterowie kiedy miałem 10 lat - właśnie dlatego bardzo chciałem zostać gitarzystą. W wieku 14 lat odwiedziłem z przyjacielem zespól będący w trakcie próby - to było straszne, ponieważ oni ledwo umieli grać, nie mieli też gitarzysty basowego. Kiedy zaprzyjaźniłem się z gitarzystą zaproponował mi grę w ich zespole na basie. Nigdy nie myślałem o tym, by po prostu wziąć instrument do ręki i zacząć grać. Sądziłem, że trzeba ukończyć szkołę muzyczną. Kupiłem gitarę basową - tanią, kiepską i z drugiej ręki, pożyczyłem wzmacniacz i zacząłem grać z tymi ludźmi. Rok później zmieniłem gitarę, to był czas kiedy zaczął formować się Therion.

A: Twoja muzyka jest piękna. Czy uważacie się za reprezentantów muzyki skandynawskiej? Jak skandynawska publiczność postrzega Waszą muzykę? Czy może lepiej rozumieją teksty waszych piosenek, ponieważ są związane z ich kulturą?

Ch: Jeszcze nigdy nie wydaliśmy albumu z tekstami w języku szwedzkim. Z drugiej strony jednak nie mamy zbyt wielkiej popularności w Szwecji, Norwegii czy Dani, szczególnie Dania jest okropna. Mamy więcej fanów w środkowej i południowej Europie. Całkiem dobrze powodzi się nam w Finlandii, jednak to kraj o zupełnie odmiennej kulturze, nie rozumieją szwedzkiego. Szwecja i Dania to kraje obszaru kulturowego, jaki jest ukazany na ostatnim albumie.

A: Jakie macie plany na przyszłość? Czy wiesz, ze w Bydgoszczy znajduję się filharmonia, która ma najlepszą akustykę w Europie? Byłoby cudownie, gdybyście przyjechali do Bydgoszczy?

Ch: Najpierw jedziemy do Ameryki Południowej, do Meksyku, dopiero potem będziemy w Europie, na początku grudnia odwiedzimy Polskę - Kraków, Warszawę i Poznań. Nie znam miejsca, o którym mówisz, ale myślę, że muzyka metalowa powinna być grana w halach koncertowych. Jestem trochę konserwatystą jeśli o to chodzi. Jeżeli to jest filharmonia o świetnej akustyce, to niech odbywają się w niej koncerty muzyki klasycznej, a nie elektronicznej ze wzmacniaczami. Byłoby zbyt duże echo. Poza tym chyba nie powinniśmy robić zbyt wiele hałasu w takich miłych miejscach.

A: Nie zgadzam się, ponieważ mieliśmy tu wiele sławnych grup, więc byłoby dobrze gdybyście przyjechali. Czy interesujesz się czymś poza muzyką?

Ch: Dużo czytam, jednak niekoniecznie powieści, poza Hermanem Hesse - czytam mnóstwo książek historycznych. Jestem trochę uzależniony od muzyki, więc czegokolwiek nie robię, ciągle słucham muzyki. Ona przenika praktycznie przez wszystko, co robię. Lubię przebywać blisko natury. Nie uprawiać wspinaczkę, tylko spacerować.

A: Czy lubisz wędrować?

Ch: Tak, oczywiście. Zazwyczaj na południu Niemiec, ponieważ tam mam przyjaciół. W tej, nazwijmy to wiosce, są tylko Trzy domki. W Szwecji jest dużo lasów i jezior, co bardzo mi się podoba.

A: To musi być dobry relaks. Therion jest doskonałym wzorcem dla młodych grup. Czy czujesz się za to odpowiedzialny?

Ch: Nie wiem, bo przyznaję nie słyszałem zbyt wielu młodych zespołów, jednak jeśli na kogoś wpływamy, to nam schlebia. Wiem, że jesteśmy odpowiedzialni za trend grup metalowo – symfonicznych. Nie twierdzę, że one wszystkie wzorują się tylko na nas, ale być może podsuwamy innym pomysł, czego można dokonać. Oczywiście jesteśmy jednym z zespołów odpowiedzialnych za gotycki metal - Therion, Paradise Lost, The Gathering. To jest miłe, gdy masz jakiś wkład, w to co czynią inne zespoły. Byłoby mi bardzo ciężko tworzyć, to co robię bez jakiegokolwiek wpływu na mnie.

A: Czy sława Cię męczy, czy jest raczej przyjemna? Czy lubisz popularność?

Ch: Nie czuję się sławny, w Szwecji nie sprzedajemy dużo płyt. Kiedy idę ulicą, ludzie mnie nie rozpoznają. Przypuszczam, ze moi sąsiedzi myślą, że jestem narkomanem, ponieważ nie chodzę do pracy - długowłosy gość, który ciągle siedzi w domu musi być narkomanem. Czuję sławę kiedy jesteśmy na trasie, ponieważ wtedy spotykam wielu ludzi. Ale to jest tak, że kiedy wychodzę na scenę zakładam inną maskę, wiem, że będę grał dla wielu ludzi. Kiedy patrzę i dostrzegam, ze innym podoba się to, co robię to mi nie przeszkadza, a nawet zachęca do dalszego grania. Ludzie w ten sposób podtrzymują motywację, by ciężko pracować. Tworzenie muzyki jest zarówno zabawne jak i nudne. Sam akt tworzenia jest ciekawy, jednak potem trzeba zrobić wiele bardzo nudnych rzeczy, cały przemysł otaczający przemysł muzyczny, itp. Nasze studio budowaliśmy 6 miesięcy - ale kiedy później, ktoś powiedział - to brzmi dobrze, czułem, ze było warto. Ale szczerze mówiąc - nie myślę o tym zbyt często. Wydaje mi się, że publiczność grup metalowych jest znacznie bardziej zróżnicowana niż np. boysbandów, nie orientuję się obecnie, ale kiedyś New Kids On The Block. Tym zespołom jest trudniej, ponieważ tworzy się pewnego rodzaju kult osoby. Myślę, ze ludzie słuchający Therionu są dojrzalsi niż przeciętny słuchacz, ponieważ to jest trudna muzyka.

A: Jakie są Twoje wrażenia z koncertu w Poznaniu?

Ch: Nie mieliśmy tego koncertu z powodu zatrucia pokarmowego, które przytrafiło nam się już 3 razy. Leżeliśmy, wymiotowaliśmy, niektórzy w ogóle nie mogli się podnieść.

A: To nie dobrze, więc następnym razem, mam nadzieję, wpadniecie do Bydgoszczy, tu jest dobre jedzenie. Twoja muzyka pobudza wyobraźnię, czy chcesz coś przekazać ludziom czy po prostu wyrażasz siebie?

Ch: Myślę, że tylko wyrażam siebie. Komponuje w dość egoistyczny sposób, nigdy nie dbam o to, co ludzie pomyślą, dlatego ta nasza dziwna muzyka na początku nie sprzedawała się zbyt dobrze. Myślę, że wiele zespołów zdecydowałoby się na zmianę stylu gry po to, by sprzedawać więcej płyt – my jednak graliśmy wciąż taką samą muzykę. Po prostu pewnego dnia mieliśmy szczęście, że ludzie zechcieli kupić nasze płyty. Można by pomyśleć wtedy - grajcie tak samo, nie zmieniajcie nic, skoro wasze płyty dobrze się sprzedają. Jednak my szliśmy swoją drogą i myślę, ze dlatego na przestrzeni lat nasza muzyka jest wciąż świeża. Wyrażam siebie, ponieważ tworzę muzykę, którą sam chciałbym słyszeć i kupować. Mam po prostu szczęście, że istnieją ludzie o takim samym guście muzycznym jak ja.

A: Czy w jakiś sposób chciałbyś wzbogacić Waszą muzykę np. o koncert z orkiestrą, może chciałbyś dodać coś, kogoś?

Ch: Trudno mi powiedzieć co będę chciał uczynić w przyszłości, czego będę potrzebował. Z pewnością instrumenty, których używamy obecnie, później usłyszycie rzadziej. Byłoby miło powiększyć orkiestrę, użyć innych instrumentów, klarnetu - nienawidzę klarnetu, więc to byłoby wyzwaniem.

A: Czy zgadzasz się na określenie Waszej muzyki mianem rocka gotyckiego czy gotyckiego metalu?

Ch: To jest uproszczenie. Mnóstwo zespołów określa swoją muzykę jako rock czy metal gotycki - my tak nie robimy. Ludzie mają potrzebę definiowania wszystkiego, jednak my tak nie robimy. Paradise Lost - to na początku znaczył rock gotycki. Być może wcześniej graliśmy tego typu muzykę. Jednak to, co teraz tworzymy raczej określiłbym mianem porozumienia pomiędzy operą Wagnera, metalem i rockiem progresywnym lat siedemdziesiątych. Ale jeżeli ktoś mówi - metal gotycki - proszę bardzo...!

A: Myślę, że to jest związane z metalem gotyckim. Czy kiedyś próbowaliście grać w tak specyficznych miejscach jak Wasza muzyka np. w zamku?

Ch: Graliśmy jeden koncert w starym teatrze - chyba w
Belgii. To było miłe przeżycie - grać w takich miejscach.

A: Twoja muzyka porusza do głębi, czy często myślisz, że przypominasz ludziom o zapomnianych wartościach, na przykład zaczynają poszukiwać odpowiedzi na pytanie dotyczące bytu, interesują się przyszłością i przeszłością? To bardzo rzadkie w naszym komercyjnym świecie, nie sądzisz?

Ch: Tak, to rzadkość, ale nigdy nie patrzyłem na to z takiej strony. Tworzę muzykę z egoistycznego punktu widzenia - żeby wyrazić siebie. To bardzo duży plus, jeżeli jest tak jak mówisz, ale nigdy nie myślałem o tym. Wydaje mi się, ze jesteś głębszą słuchaczką niż ci przeciętni. Myślę, że istnieje dużo ludzi, którym podoba się nasza muzyka lecz nie zastanawiają się nad nią, nad jej przesłaniem.

A: Dziękuję za moją część wywiadu, muszę dodać, że było to dla mnie ważne przeżycie. Mam nadzieję, że przyjedziesz do Polski, czekamy z niecierpliwością. Życzę Tobie wszystkiego najlepszego, dodam, że Twoja muzyka ma duży wpływ na ludzi - musisz w to wierzyć, niezależnie od tego jak często słyszysz te słowa, ponieważ to prawda. Teraz muszę się pożegnać...

Ch: Dziękuję, to przyjemność. Miałaś głębokie, interesujące pytania, nie komercyjne, lepsze niż zazwyczaj.

A: Dziękuję. Nie wiem co powiedzieć... To było moim pragnieniem by z Tobą porozmawiać.

Ch: Do zobaczenia na koncercie.

Z Christopherem Johnssonem z grupy THERION rozmawiała Ania Sadłowska z Polskiego Radia PiK. Za możliwość rozmowy dziękujemy firmie płytowej MYSTIC PRODUCTION.
wstecz
realizacja: ideo Polskie Radio PiK|UKF 100,1 MHz|Włocławek 100,3 MHz|Brodnica 106,9 MHz
ul.Gdańska 48, 85-006 Bydgoszcz, tel.+48 (52) 32 74 000, fax+48 (52) 34 56 013, e-mail:
start wstecz do góry