Sobota 2014.10.25 Imieniny: Darii, Bonifacego Posłuchaj Radia PiK w Internecie
Jesteś w:   Audycje » Zwierzenia przy muzyce » Archiwum Pogoda: zachmurzenie małe i umiarkowane temp. -4 °C ciśn. 1009 hPa » 
Wyszukiwarka
Menu
Lista przebojów
notowanie: 1174
z dnia: 17-03-2013
1 Niebezpiecznie piękny świt
Plateau
2 Lili
Enej
3 When A Blind Man Cries
Metallica
 więcej

RSS

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

 
 





 
 

 


Archiwum
Antoni Szpak
2006-08-29



Co tydzień  - w nocy z wtorku na środę -

między 23.00 a godziną 01.00, jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką...
z niecodziennymi gośćmi...  niecodziennymi tematami...
Po północy nadchodzi najlepsza pora na
zwierzenia przy muzyce...

W nocy z 22/23 sierpnia
gościem w studio Radia PiK był:

ANTONI SZPAK

  – satyryk, artysta estradowy, kompozytor,
mocno odchudzona połowa
kabaretu KLIKA.

wizualne zmiany kabaretu:
Przez wiele lat publiczność przyzwyczaiła się, że na scenie występuje duet:
bardzo chudy Marek Sobczak i gruby, łysy Antoni Szpak.

Kiedy już zrzuciłem przeszło trzydzieści kilo
gramów wagi
niestety niektóre pointy naszych scenek satyrycznych wypadły,
bo odnoszą się do mojej wagi i zupełnie innego wyglądu.
Jest to problem kabaretu, ale za to zdrowotnie
bardzo
mi się poprawiło.

Namawiam mojego przyjaciela Marka żeby zdecydowanie przytył.


znak zodiaku:
Reformowalny skorpion.

stan cywilny:
Od dwudziestu ośmiu lat żonaty z Grażyną.
Ślub braliśmy 22 lipca. Mamy dwóch synów: Marcina – fotografika
i Marka świeżo upieczonego dziennikarza.


hobby:
Oprócz kabaretu drugą moją pasją jest film. Oglądam tego bardzo dużo w domu i w kinach.
Lubię muzykę, sport i literaturę, szczególnie polityczną. Takim prawdziwym moim hobby
jest polityka, polityka i jeszcze raz polityka. Rodzina ma mi za złe, że do znudzenia
oglądam w telewizji wszystkie programy informacyjne i publicystyczne.


wady:
Jestem dość niecierpliwy i porywczy. Pierwszy kontakt z ludźmi może być dla nich
nie
przyjemny, ponieważ walę prosto z mostu, a moje słownictwo jest dalekie od dyplomacji.
Często zmorą dla mojego partnera Marka jest nieustanne poprawianie tekstu,
wnoszenie coraz to nowych zmian, mimo, że tekst został już zakończony.


zalety:
Jestem domatorem kochającym swoją rodzinę.
Nie odczuwam gorączki medialnej, czyli nieustannego pokazywania się
w radiu, prasie i telewizji, manifestowania przed całym światem swojego talentu.
Posiadam dystans do swojego zawodu.


w domu
Urodziłem się na wsi wileńskiej Duciszki. Do Polski przyjechaliśmy w tzw., ostatnim rzutem
repatriacyjnym w 1958 roku. Przyjechaliśmy do Bydgoszczy bo tu mieszkał mamy brat. Zamieszkaliśmy w dzielnicy Kapuściska. Od wczesnej młodości ciągnęło mnie na estradę.
W szkole podstawowej występowałem w teatrzykach szkolnych, ale kiedy zobaczy
łem artystę
grającego i śpiewającego z wypiekami na twarzy marzyłem, żeby kiedyś stanąć na scenie.
 

w średniej szkole
Chyba Bóg mnie pokarał a mamę szatan podkusił, że poszedłem do Technikum Chemicznego.
Argumenty były dwa, iż chemia ma przyszłość a szkoła była prawie pod naszym blokiem.
Jednak nie ma tego złego co by na dobra nie wyszło. W szkole trafiłem na wspaniałych kolegów
którzy pomogli mi przebrnąć przez wiele, niezrozumiałych dla mnie, przedmiotów.
To oni ciągnęli mnie za uszy do nauki. Profesor Kaczmarek, nie tylko prowadził chór,
ale także umożliwił nam stworzenie zespołu big beatowego. Wypożyczył instrumenty
i zorganizował miejsce do prób. Spełniło się moje marzenie grania i śpiewania na estradzie.
Od początku wiedziałem, że nie będę pracował w zawodzie chemika. Tylko trzech absolwentów
wybrało się na studia chemiczne a reszta na kierunki: filologii, psychologii, medycyny, muzyki,
plasty
ki. Dyrektor szkoły, zbulwersowany złapał się za głowę kiedy dowiedział się,
że papiery złożyłem na studia aktorskie w Warszawie.


studia
Na egzaminy wstępne do Warszawy nie dojechałem.
Rozpocząłem studia na Wydziale Kultu
ralno-Oświatowym Wyższej Szkoły Pedagogicznej
w Bydgoszczy. Przed rozpoczęciem nauki trzeba było odbyć praktykę robotniczą. Pracowaliśmy
przy żniwach a wieczorami następowała integracja z doświadczonymi studentami, z reguły
popijając różne płyny. Starsi koledzy wytłumaczyli nam jak poruszać się po uczelni, żeby studia
przebiegały bezboleśnie. Już na pierwszym roku zgłosiłem się do, bardzo prężnie działającego,
klubu Beanus z propozycją stworzenia kabaretu. Przydzielono mnie do Marka Sobczaka, bo on
kierował tym działem. Poznałem tam masę znakomitych ludzi, twórców z wieloma pomysłami.
Klub Beanus stawał się coraz to bardziej znaczącym klubem studenckim w kraju, trzykrotnie
zdobywając najbar-dziej prestiżowe wyróżnienie „Złotą różę”. Całe moje życie studenckie
oscylowało wokół klubu Beanus. Tu powstał kabaret Klika, tu poznałem moją żonę,
z tym klubem wiążą się najpiękniejsze wspomnienia.


jestem dumny
Jestem dumny z naszego związku małżeńskiego. Mimo mojego, trudnego charakteru
doskonale się rozumiemy. Dumny jestem z synów, którzy są z nami i mimo różnych
intratnych pokus, nie chcą opuścić ojczyzny. Jestem dumny, że już przez trzydzieści jeden lat
z moim przyjacielem Markiem Sobczakiem tworzymy twórczy duet kabaretowy i publicystyczny.
Mamy od wielu lat możliwość wypowiadania się na rzeczy ważne i poważne
oficjalnie i publicznie.


dedykacja
Osobom, które bardzo kocham: żonie Grażynie i synom: Marcinowi i Markowi,
dedykuję przebój Franka Sinatry "My Way".

Zwierzenia przy muzyce notował RYSZARD JASIŃSKI
zapraszając jednocześnie do słuchania wywiadów wraz z muzyką
w programach nocnych (z wtorku na środę) między 23.00 a 01.00

wstecz
realizacja: ideo Polskie Radio PiK|UKF 100,1 MHz|Włocławek 100,3 MHz|Brodnica 106,9 MHz
ul.Gdańska 48, 85-006 Bydgoszcz, tel.+48 (52) 32 74 000, fax+48 (52) 34 56 013, e-mail:
start wstecz do góry